PODZIEL SIĘ

W tym roku obchodzimy 25. rocznicę odrodzenia się samorządu terytorialnego. W maju 1990 r. odbyły się pierwsze wolne wybory do jego organów.

Na Ursynowie obchody z tej okazji odbyły się 22 września br. Zorganizowano uroczystą sesję rady dzielnicy, były występy chóru, okolicznościowy koncert, wystąpienia gości. Władze dzielnicy starały się uczcić tę ważną datę.

Sama uroczystość była przyzwoita, choć każda ocena jest subiektywna – jednym podobało się bardziej, drugim mniej, bo była upolityczniona. Mnie ta uroczystość skłoniła do pewnej refleksji: Czy samorząd dzielnicowy działa dobrze i czy jego jakość jest odpowiednia?

Zgadzam się z opinią przedstawioną podczas uroczystości przez prof. Lecha Królikowskiego, że rady dzielnic to kosztowne dekoracje, ponieważ nie mają żadnej realnej władzy, niewiele mogą zrobić. Ludzie głosują w wyborach dzielnicowych, a później okazuje się, że najważniejsze decyzje i tak zapadają w Ratuszu stołecznym. Hanna Gronkiewicz-Waltz poniosła tu olbrzymią porażkę, bo z zapowiadanej decentralizacji nic nie wyszło.

Jakość samorządu i styl sprawowanej władzy to drugie istotne kwestie. Tu jest bardzo wiele do zrobienia, skoro obecna przewodnicząca rady dzielnicy na posiedzeniu jednej z komisji potrafi powiedzieć o mieszkańcu „to nie człowiek, to bydlę”, kiedy nie udziela głosu grupie mieszkańców, bo są dla niej niewygodni, kiedy nie poddaje wniosków mieszkańców pod głosowanie, a odsyła ich bezpodstawnie do procedur. Dalsze przykłady – kiedy wiceburmistrz dzielnicy nie posiada wykształcenia wyższego czy kiedy ten sam burmistrz nie chce radnemu opozycji udostępnić rzutnika i mikrofonów na spotkanie z mieszkańcami, a kiedy indziej nie wydaje zgody radnym opozycji na wystawienie stoiska na lokalnej imprezie (a kilkanaście dni później na innej imprezie jest stolik partii rządzącej), czy kiedy w radzie zasiada radny wykorzystujący mandat do prywatnych celów biznesowych etc.

Takie rzeczy też mają znaczenie i mają wpływ na naszą percepcję, jak oceniamy samorząd. I właśnie w przypadku takich sytuacji samorząd faktycznie staje się dekoracją, a nie instytucją mającą w jak najlepszy sposób służyć do reprezentowania potrzeb zbiorowych mieszkańców. Samo świętowanie nie wystarczy.

BRAK KOMENTARZY